Air Italy po raz ostatni

Wrzesień 1st, 2010

26 sierpnia pojechałem z Sebkiem pod płot uwiecznić ostatnie lądowanie B763 Air Italy wykonującego rejs dla LOTu (LO027 JFK-WAW). Pogoda nie była już tak łaskawa, jak dwa dni wcześniej, ale co nieco uchwycić się udało. Dodatkowym bonusem była wizyta E90 Finnair’a w malowaniu One World i B752 Iceland Express, który co prawda bywa na EPWA 2-3 razy w tygodniu, ale było to moje pierwsze spotkanie z nim. Nie będę się może rozwodził na ten temat, operacje wykonywane na 33, a oto zdjęcia z Palucha:

Pozdrawiam, Maciek.

747 Japan Airlines na Okęciu !

Sierpień 27th, 2010

Nie ma co opowiadać. Dzięki Michałowi wybrałem paluch, bo nie byłem pewny gdzie usiądzie(pozdrawiam i dziękuję!). I dobrze wybrałem.  Kilka zdjęć ‘słonia’ + to co zawsze na Okęciu :

Pozdrawiam,  Sebastian. :)

Rosyjski poranek

Sierpień 27th, 2010

24 sierpnia wizytowaliśmy rosyjską delegację w Warszawie. Wg informacji, które były podane wcześniej, miała ona przylecieć na pokładzie Ił’a-62. Planowany przylot na godzinę 8:45 LT, toteż ustawiliśmy się z Sebkiem i Michałem na Cargo przed 8. Bardzo dobre warunki do robienia zdjęć, piękne światełko zza pleców świetnie padało na kadłuby lądujących maszyn. W miłej i wesołej atmosferze spędzony poranek, jednak jeden mały szkopuł nieco go popsuł. Otóż, delegacja zamiast na 62-ce przyleciała na Tutce. 15 minut po czasie, widząc na horyzoncie czarną smugę dymu we trzech, jak jeden mąż, rzuciliśmy głośne ‘LECI IŁ!’. Wycelowaliśmy obiektywy w punkt na niebie, szybkie zbliżenie – Tutka… Na początku myśleliśmy, że to może nasza 102 wraca z przeglądu w Samarze, ale jak podleciała bliżej i dało się już zobaczyć malowanie, miny nieco nam zrzedły… Co prawda ta maszyna również jest pewnego rodzaju rarytasem, ale jak się człowiek nastawi na Iła wcześniej, to lekkie rozczarowanie pozostaje. Na pocieszenie fakt, że była to najnowsza z wyprodukowanych Tutek, ostatni świeżutki egzemplarz oblatany 10 kwietnia br. (paradoks?). Czyściutki, nieosmolony kadłub pięknie prezentował się w tym oświetleniu, wyszły naprawdę super zdjęcia. Oczywiście w oczekiwaniu na Tutkę w kadr wpadło kilkanaście innych maszyn, które możecie obejrzeć poniżej (m.in. B752 Sun d’Or). Zapraszam do oglądania :)

PS. D90 jest nieziemski =D

Pozdrawiam, Maciek.

Nowy korpus w stajni

Sierpień 25th, 2010

Stało się to, na co czekałem od czasu kupna 70-300VR, czyli od początku tego roku. Po ponad 3 latach użytkowania D40 przyszedł czas na znalezienie mu godnego następcy. Lepiej chyba nie mogło trafić – do mojej domowej fotograficznej stajni zawitał nowiuśki Nikon D90. Pierwsze wrażenia – rewelacja! Dla kogoś, kto przez tyle czasu cykał najprostszą lustrzanką na rynku, przesiadka na D90 to niczym zamiana Malucha na Mercedesa. Sam wygląd wizualny przyprawia o dreszcze. Duża, solidna, konkretna bryła, która idealnie wpasowuje się w dłoń. To jedna sprawa. Dwie pozostałe, których brak bolał mnie w D40, to duża rozdzielczość przy wykorzystywaniu pełni możliwości matrycy (4200pix, 12.1mln) oraz ISO100 (w D40 najniższe miałem 200). Te 3 kwestie w połączeniu z moim 3-letnim doświadczeniem w spotterce na sprzęcie z niższej półki musiały dać wymierny efekt. Dały…i to aż w nadmiarze. Zaraz sami się o tym przekonacie.

Skoro stałem się posiadaczem D90, to trzeba było go czym prędzej wypróbować. Długo nie musiał na to czekać. Już nazajutrz, 17 sierpnia, postanowiłem sprawdzić go w warunkach bojowych. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć tyle – D90 z połączeniu z 70-300VR, to istna mieszanka wybuchowa! Ale po kolei… Umówiłem się z Sebastianem, że pojedziemy pod płot cyknąć B763 Air Italy (jako LO045 do Toronto). W zasadzie już udało mi się go ściągnąć (patrz poprzedni artykuł), ale chciałem mieć jeszcze choć jedno ujęcie przy dobrej pogodzie. Dodatkowo możliwość przetestowania nowego korpusu… Jako iż operacje tego dnia wykonywane były na 15, nasz wybór padł na ‘krzyżówkę’. Miałem możliwość pojechania autem, toteż nie mogłem zapomnieć drabiny, która, jak się później okazało, przyczyniła się do czegoś historycznego w mojej spotterskiej karierze. Dotarliśmy na miejsce i zaczęły się moje boje z ustawieniami. Jednak korpus korpusowi nierówny i ustawienia, na których jechałem w D40 zupełnie nie sprawdzają się w D90. Na szczęście po kilku Embraerach odnalazłem się w tym wszystkim i foty zaczęły wychodzić. Pocykalim pocykalim, aż tu nagle zmienili konfigurację na 33. Uznaliśmy, że w takim wypadku lepiej przenieść się na Paluch – jakieś przyziemienia się przynajmniej połapie. Drabina okazała się nieoceniona, gdyż pracownicy techniczni trochę zaniedbali koszenie trawy i cykając z ziemi nie dość, że nie było widać przyziemienia, to całe podwozie było zasłonięte! Dlatego też pstrykaliśmy z Sebastianem na zmianę z drabiny. Koło 17:30 z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem do kołowania zebrał się Air Italy i w tym samym momencie (o godzinę za wcześnie, coś ostatnio podejrzane się to zrobiło…) na horyzoncie ukazał się MD-11 UPSa. Zdjęcie z przyziemienia tego ostatniego jest bez dwóch zdań moim najlepszym strzałem w życiu (co okazało się dopiero po zgraniu zdjęć na kompa i obróbce). Zresztą…co ja tu będę dużo gadał – sami oceńcie. Zdjęcia w 1600pix, przy fajnym oświetleniu, o jakości nie wspominając. Miód na me serce… D90 egzamin zdał na 6.

Pozdrawiam, Maciek.

Deszczowo

Sierpień 18th, 2010

Tydzień temu, we wtorek, postanowiłem wybrać się w końcu na B763 Air Italy, który od początku wakacji był na podmiance za niektóre nasze transatlantyki. Bądź co bądź, wypadało choć raz go ustrzelić…

Wyjeżdżając z domu była bezchmurna pogoda, gorąc. Gdy dojeżdżałem na miejsce, nastąpiło oberwanie chmury. Nie żebym narzekał, bo w takich warunkach można ustrzelić fotkę życia…

Cóż…fotkami życia może moich nazwać nie można, choć nie są najgorsze. Kilka fotek poglądowych z tego krótkiego, acz obfitego pobytu pod płotem. Zdjęcia w niskiej rozdzielczości, gdyż tylko w takiej nadają się do publikacji.

Pozdrawiam, Maciek.

15 w użyciu

Lipiec 25th, 2010

Ktoś mi kiedyś powiedział, że środa jest najatrakcyjniejszym dniem pod względem różnorodności maszyn na EPWA. Postanowiłem sprawdzić to 21 lipca, w ostatnią środę właśnie. Wychodząc z domu tego upalnego i słonecznego dnia zajrzałem na radar. Jako iż 33 w użyciu, mój wybór padł na faworyzowaną przeze mnie ostatnio miejscówkę w ‘komisie’, przy progu 15. Chciałem porobić sobie trochę startów z pięknym pasem startowym w tle. Wydrukowałem sobie nawet rozkład odlotów na następne kilka godzin. Zapakowałem się w plecak i wyruszyłem.

Wysiadłem z tramwaju dokładnie naprzeciw wejścia do komisu. Od razu szybki ‘check it out’ na pas, czy nic czasem nie startuje – pusto. Przechodzę przez jezdnię i nagle huk silników o mało nie przyprawia mnie o epilepsję. Unoszę głowę i dosłownie kilkadziesiąt metrów nade mną Wizzair na ‘final approach’ na 15. Czyli zmienił się wiatr. Jakoś mało zmartwił mnie ten fakt, tym bardziej że nie miałem jeszcze okazji obserwować podejść na 15. Dochodząc do płotu włączyłem skaner, rozpakowałem manatki i zacząłem wypatrywać świateł na horyzoncie.

W efekcie postałem ze 2h, więcej po prostu nie dałem rady w palącym słońcu. Nawet odpuściłem sobie B763 Air Italy Polska, który miał wykonywać lot do ORD dla LOT za pół godziny i którego nie miałem okazji obserwować w locie. Jakąś mega różnorodnością się ten dzień jednak nie odznaczył, choć jedno mnie niezmiernie ucieszyło – takiego ruchu, jaki był tego dnia jeszcze chyba nie widziałem. W przerwach między lądowaniami 2-3 starty i na odwrót, latałem wzdłuż płotu jak dzika świnia. Owoce fotograficzne z tego dnia możecie obejrzeć poniżej:

Pozdrawiam, Maciek.

Wieczorny spotting

Lipiec 16th, 2010

12 lipca, godz. 1700. Siedząc sobie spokojnie w domu nagle zachciało mi się podskoczyć na lotnisko, choćby na chwilę. Jak na lato nie jest to jeszcze późna pora, a i może w końcu uda mi się to, co planowałem od długich miesięcy – fotki w zachodzącym słońcu. Zebrałem manatki i za chwilę byłem już w komunikacji.

Jako, iż 11/29 jest w remoncie i już od dłuższego czasu utrzymuje się w miarę stały wiatr, operacje znowu były wykonywane na 33. Dlatego też wybrałem komis (słoneczko w plecki), w którym pojawiłem się po godzinie z hakiem. W zasadzie po pierwszych zdjęciach startujących maszyn nie da się poznać, że były one robione pod wieczór – światło jeszcze jak w środku dnia. Za to z czasem zaczęła się impreza :) Z maszyny na maszynę przeżywałem coraz to większe podniecenie przeglądając foty na małym ekraniku LCD w moim aparacie. Punkt 2000 Pan z ochorony komisu grzecznie mnie wyprosił z terenu, bo zamykali bramę. W związku z takim obrotem spraw, stanąłem zaraz za bramą, na chodniku przy Al. Krakowskiej. Co prawda przetruchtałem się kawałek,  żeby mieć ujęcia bardziej z boku. Cóż mogę dodać…zawinąłem się stamtąd grubo po godzinie 2100, w zasadzie to już bliżej 2200, gdy słońce zaszło za horyzont i było stanowczo za ciemno na zrobienie choćby jednego nieporuszonego zdjęcia. Bardzo miło pożegnał mnie Travel Service późnym oderwaniem, dzięki czemu miałem wyśmienitą okazję do super strzałów. Po nim zawinąłem się na przystanek, wsiadłem do tramwaju i z ostatnim spojrzeniem na pięknie oświetlone 15/33 odjechałem.

Tradycyjnie już, podsumowując, choć tym razem krótko – to są moje najlepsze zdjęcia pod względem klimatu, jakie zrobiłem w swojej 3-letniej ‘karierze’ spotterskiej. Zdjęcia postaram się ustawić w dokładnej kolejności, cobyście mieli możliwość zaobserwowania tego zachodzącego słońca.

Pozdrawiam, Maciek.

A310 Saga Airlines

Lipiec 13th, 2010

Cześć!

8 czerwca – 9 lipca. Okres mojej agonii spotterskiej. Aż dziw bierze, że przez miesiąc nie miałem okazji podskoczyć pod płot. Prawdę mówiąc, chyba te 3 tygodnie praktyk na Cargo nieco ostudziły moje zapały fotograficzne, a może i nawet zaspokoiły głód, który zwykle towarzyszył mi przy dłuższej niż kilkudniowa przerwie w pstrykaniu. Dodatkowym czynnikiem demotywującym była kosmicznie ubabrana matryca, która skutecznie sprowadzała mnie na ziemię. Przez to opuściłem Rusłana, dwie wizyty A330 Sagi, nie mówiąc już o kilkudziesięciu zapewne niecodziennych czarterach. Oraz oczywiście pierwszą wizytę A310 tureckiej Sagi. Co gorsza, nie czułem się z tym wcale źle – było mi to obojętne. Jednak ostatni piątek był dniem przełomowym. Postanowiłem skończyć z tym marazmem. Druga wizyta A310 Sagi wlała we mnie dodatkowej werwy do działania. Z rana przez ponad godzinę męczyłem matrycę, aż w końcu doprowadziłem ją do stanu używalności. Ba, niejeden zakład mógłby pozazdrościć staranności wykonania ;) Zebrałem manatki i ruszyłem.

Saga miała zaplanowany przylot na 16:20. Z domu wyszedłem tak późno, że nie było mowy o dotarciu na Paluch. Pozostało Cargo ze słońcem centralnie na twarz. ‘Trudno’ – pomyślałem. Jeśli chce mieć ją na przyziemieniu, to lepszy rydz… Dochodząc na górkę przy Cargo (była godzina 15:58) postanowiłem włączyć skaner. Częstotliwość na Tower. Akurat coś się zgłaszało – wbiłem się w środek komunikatu. Nie zrozumiałem cóż to takiego. ‘Zapewne jakiś LOT’ – pomyślałem po raz kolejny. Szybkie spojrzenie na zegarek – 20 minut do Sagi. Spokojnie wdrapałem się na górkę. W tej samej chwili na horyzoncie już było widać ‘landing lights’ owego Ktośka, który się zgłaszał. Korekcja ustawień w aparacie, szybka fota testowa w las, byłem gotowy na rozgrzewkę (kto wie, może po miesięcznej przerwie zapomniałem, jak się cyka foty :P ). Ktosiek zbliżył się na tyle, że widać było dokładnie jego sylwetkę. W tym momencie niemalże pękły mi szkła w okularach ze zdziwienia – leci Saga! Wycelowałem, ustrzeliłem, otarłem pot z czoła. Siadła 20 minut przed czasem! Przyznam szczerze i uczciwie, że to pierwszy przejaw szczęścia w spotterce, jaki doświadczyłem. Zwykle zapomniałem zabrać z domu karty, baterii, albo najzwyklej się spóźniałem, bądź wybrałem złą miejscówkę. Nie zabawiłem długo na Cargo, po A310 postanowiłem się zwinąć, bo za godzinę z hakiem miała odlot. A wiadomo, może wypuszczą ją wcześniej i mi na odlocie ucieknie…

Jako iż mamy 5-miesięczny remont 11/29, tylko 15/33 jest w użyciu. Toteż postanowiłem wybrać się na ‘komis’ cyknąć ją ładnie od dziobka. Dotarłem na miejsce koło godziny 17:00. Po chwili dobił do mnie Tomek Żyłowski z Jackiem (pozdrówki ;) ). Koło 17:30 Saga wjechała na pas, dostała ‘clear for takeoff’ i z hukiem oraz niebywałą gracją odleciała, żegnana serią z naszych migawek. Chwilę jeszcze pogadaliśmy z chłopakami, w międzyczasie focąc naszego ‘grubaska’ do Nowego Jorku i zawinęliśmy się – każdy w swoją stronę.

Podsumowując, cieszę się, że w końcu wróciłem do starych kątów. Dzięki temu wypadowi chęci spotterskie wróciły i już 3 dni później byłem znowu pod płotem, ale o tym może w kolejnym wpisie ;) Fotki udane, czekając na Sagę troszkę poeksperymentowałem – wyszło co wyszło, sami oceńcie.

Pozdrawiam, Maciek.

Oczekiwanie na Sagę..

Lipiec 6th, 2010

Cześć !

2 lipca wszedłem na forum i przeczytałem że na Okęciu ma się pojawić a330 bądź a310 Sagi, tureckich lini lotniczych.

Ledwo co udało mi się wybłagać ojca o zawiezienie mnie na lotnisko.  Zaraz przed wyjściem przeczytałem że leci do nas niebieski Boeing 757 Astreus’a G-STRW.

Udało się, dojechaliśmy na paluch, bo lądowania na 33..  Z działek widzę że Astreus już stoi. Sagi jeszcze nie ma.. Poprosiłem tatę, żeby zabrał mnie na górkę przy straży. Wychodząc z samochodu miałem już włączony skaner. Słyszałem że Astreus dostał już zgodę na kołowanie. Wszedłem po schodach, usiadłem i chwilę po tym wystartował.. Piękny samolot..

Siedząc na górce z rozmowy dwóch osób usłyszałem że start sagi zaplanowany jest na godzinę 18.. Patrzę na zegarek, dopiero 14.. Poczekam, dla takiego samolotu warto. Z racji tego że do startu mam ok. 4 godziny a wody i jedzenia zero, przeszedłem się do sklepu. Skwar, że się ze mnie leje. Bez wody tyle nie wytrzymam.  Jeszcze przed pójściem do sklepu poczekałem na start Iberii w malowaniu One World, która wcześniej wylądowała.

Wróciłem ze sklepu z 1,5 litrową butelką wody, batonikiem i 7Daysem. :)

W oczekiwaniu na start obok górki przeleciał Polski Mi-8 .

W między czasie awaria radarów…

Wreszcie słyszę ‘SGX 512 clear to take off RWY29‘ . Za budynku straży pożarnej wyłania się biały, gruby i krótki kadłub. Śliczny jest! Pierwszy raz widzę ten samolot, ale już się w nim zakochałem. Patrząc, jak wyszły zdjęcia już widzę z to będzie moje ‘zdjęcie życia’ – to zdjęcie które zrobiłem Arbuzowi podoba mi się najbardziej spośród kilknastu tysięcy zdjęć które do tej pory zrobiłem. I myślę, że przez długi czas nie zrobię lepszego..

Oto kilka zdjęć które udało mi się robić :

Eurocopter na Parzniewie.

Lipiec 6th, 2010

20 czerwca 2010 na boisku w Parzniewie lądował Eurocopter EC135 Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – SP-HXF. Lądowanie spowodowane było potrąceniem przez samochód kobiety jadącej na rowerze.  Dwa  zdjęcia z tego zdarzenia:

Pozdrawiam,  Sebastian.