12 lipca, godz. 1700. Siedząc sobie spokojnie w domu nagle zachciało mi się podskoczyć na lotnisko, choćby na chwilę. Jak na lato nie jest to jeszcze późna pora, a i może w końcu uda mi się to, co planowałem od długich miesięcy – fotki w zachodzącym słońcu. Zebrałem manatki i za chwilę byłem już w komunikacji.
Jako, iż 11/29 jest w remoncie i już od dłuższego czasu utrzymuje się w miarę stały wiatr, operacje znowu były wykonywane na 33. Dlatego też wybrałem komis (słoneczko w plecki), w którym pojawiłem się po godzinie z hakiem. W zasadzie po pierwszych zdjęciach startujących maszyn nie da się poznać, że były one robione pod wieczór – światło jeszcze jak w środku dnia. Za to z czasem zaczęła się impreza
Z maszyny na maszynę przeżywałem coraz to większe podniecenie przeglądając foty na małym ekraniku LCD w moim aparacie. Punkt 2000 Pan z ochorony komisu grzecznie mnie wyprosił z terenu, bo zamykali bramę. W związku z takim obrotem spraw, stanąłem zaraz za bramą, na chodniku przy Al. Krakowskiej. Co prawda przetruchtałem się kawałek, żeby mieć ujęcia bardziej z boku. Cóż mogę dodać…zawinąłem się stamtąd grubo po godzinie 2100, w zasadzie to już bliżej 2200, gdy słońce zaszło za horyzont i było stanowczo za ciemno na zrobienie choćby jednego nieporuszonego zdjęcia. Bardzo miło pożegnał mnie Travel Service późnym oderwaniem, dzięki czemu miałem wyśmienitą okazję do super strzałów. Po nim zawinąłem się na przystanek, wsiadłem do tramwaju i z ostatnim spojrzeniem na pięknie oświetlone 15/33 odjechałem.
Tradycyjnie już, podsumowując, choć tym razem krótko – to są moje najlepsze zdjęcia pod względem klimatu, jakie zrobiłem w swojej 3-letniej ‘karierze’ spotterskiej. Zdjęcia postaram się ustawić w dokładnej kolejności, cobyście mieli możliwość zaobserwowania tego zachodzącego słońca.
Pozdrawiam, Maciek.











