24 sierpnia wizytowaliśmy rosyjską delegację w Warszawie. Wg informacji, które były podane wcześniej, miała ona przylecieć na pokładzie Ił’a-62. Planowany przylot na godzinę 8:45 LT, toteż ustawiliśmy się z Sebkiem i Michałem na Cargo przed 8. Bardzo dobre warunki do robienia zdjęć, piękne światełko zza pleców świetnie padało na kadłuby lądujących maszyn. W miłej i wesołej atmosferze spędzony poranek, jednak jeden mały szkopuł nieco go popsuł. Otóż, delegacja zamiast na 62-ce przyleciała na Tutce. 15 minut po czasie, widząc na horyzoncie czarną smugę dymu we trzech, jak jeden mąż, rzuciliśmy głośne ‘LECI IŁ!’. Wycelowaliśmy obiektywy w punkt na niebie, szybkie zbliżenie – Tutka… Na początku myśleliśmy, że to może nasza 102 wraca z przeglądu w Samarze, ale jak podleciała bliżej i dało się już zobaczyć malowanie, miny nieco nam zrzedły… Co prawda ta maszyna również jest pewnego rodzaju rarytasem, ale jak się człowiek nastawi na Iła wcześniej, to lekkie rozczarowanie pozostaje. Na pocieszenie fakt, że była to najnowsza z wyprodukowanych Tutek, ostatni świeżutki egzemplarz oblatany 10 kwietnia br. (paradoks?). Czyściutki, nieosmolony kadłub pięknie prezentował się w tym oświetleniu, wyszły naprawdę super zdjęcia. Oczywiście w oczekiwaniu na Tutkę w kadr wpadło kilkanaście innych maszyn, które możecie obejrzeć poniżej (m.in. B752 Sun d’Or). Zapraszam do oglądania
PS. D90 jest nieziemski =D
Pozdrawiam, Maciek.























