Archive for Wrzesień, 2010

A342 Qatar

wtorek, Wrzesień 21st, 2010

W niedzielę, 12 września, z Rzymu przyleciał do nas A342 Qatar Amri Flight. Jak to zwykle bywa przy takich wizytach – nikt nie miał pojęcia, kiedy będzie startował. Ktoś ze znajomych puścił poszlakę, że leci dzień później, w poniedziałek, o 14:00.

W poniedziałek koczowałem pod płotem od południa. Dojechał Gryniek, dojechał Kuba Kowalski. Czekaliśmy wspólnie do 15:30, a z kowaliksem nawet do 16:30 – przy Qatarze żadnego, nawet najmniejszego ruchy. Postanowiliśmy dłużej nie czekać, nie było szans, żeby nas tego dnia opuścił. W międzyczasie dostaliśmy info, że start będzie jutro, we wtorek, o 14:30 LT.

Następnego dnia również stawiłem się pod płotem, tym razem już sam, z nadzieją złapania Arbuza – w końcu wersja 200 w dzisiejszych czasach bardzo rzadko się trafia. Pogoda trochę gorsza, niż dzień wcześniej, ale z półgodzinnym opóźnieniem Qatar odleciał. Piękna maszyna! Mam zdjęcie od dzioba, tak jak chciałem. Dodatkowo trafił się C-32 USAF, co prawda ten brzydszy w białym malowaniu i bez wingletów, ale zawsze to coś. W poniedziałek czekając złapałem też Antoniego trzydziestego – mojego pierwszego w kolekcji. Cóż…zapraszam do oglądania :)

Pozdrawiam, Maciek.

CIAF 2010

czwartek, Wrzesień 9th, 2010

W ostatnią sobotę, 4 września, odwiedziłem pokazy CIAF 2010 w czeskim Hradec Kralove. Tradycyjnie już, wyjechaliśmy z Loczkiem i Gryńkiem dnia poprzedniego, w piątek, punkt 20:00 z Warszawy. Tym razem jednak zmierzaliśmy do Konina, żeby tam zostawić samochód i przesiąść się do Waldka (kux) i Andrzeja (Larry). Do Konina dojechaliśmy kilka minut przed północą, za chwilę dołączyli chłopaki i ruszyliśmy w podróż do Wrocławia, gdzie mieli do nas dołączyć Jacek Waszczuk z Bartkiem (bpon2) drugim autem. Pół godzinki przerwy i czekania na resztę ekipy na stacji benzynowej, po czym ruszyliśmy dalej do celu – do Hradec.

Na miejscu byliśmy ~6:00. Zaparkowaliśmy auta, zabraliśmy masę (!) manatków i udaliśmy się na górkę przy płocie lotniska (warto zaznaczyć, że nie wchodziliśmy na teren pokazów; byliśmy poza nim, w strefie lotów – miejscówka upatrzona przez chłopaków rok wcześniej). Pokazy miały rozpocząć się o 11:00, więc mieliśmy jeszcze bite 5 godzin na…no właśnie na co? O tej porze było jeszcze dosyć chłodno, więc opatuliliśmy się kufajkami, kocami – co kto miał, i spokojnie czekaliśmy opowiadając sobie dowcipy, śmiejąc się i rozmawiając. Po jakimś czasie doszliśmy do wniosku, że przeszkadza nam jedno małe drzewko – będzie centralnie pakować się w kadr. Nie myśląc zbyt długo chłopaki ukręcili je przy samej ziemi, a ‘zwłoki’ wynieśli za drzewa, które były za nami. Nie minęło 5 minut, jak ku nam zaczęła jechać lotniskowa Skoda na kogucie. Zatrzymała się przed nami jakieś 20-30m. Kilku z nas na wszelki wypadek założyło kamizelki, dla spokojności. Najbardziej oscentacyjnie jednak zrobił to Gryniek =P Jakież było nasze przerażenie, gdy ze Skody wyszedł Pan, wyciągnął giwerę i strzelił nabojem pirotechnicznym, który wybuchł dosłownie nas naszymi głowami. W tym momencie Gryniek rzucił krótkie, acz wymowne stwierdzenie: „Panie! Nie w ludzi kur**!”, po czym zdjął kamizelkę w te pędy =D Pan wsiadł z powrotem do Skody, przeturlał się kilkadziesiąt metrów, po czym znowu wysiadł i powtórzył czynność, tym razem jednak nas uprzedzając i strzelając obok nas. Okazało się, że były to ‘straszaki’ na ptaki, żeby odgonić je od terenu lotniska.

Po jakimś czasie podjechał duży Liaz z ekipą rozkładającą ładunki pirotechniczne (do pokazu pozorowanego ataku na lotnisko pary Mi-24, jak się później okazało). Cały czas śledziliśmy wszystkie operacje na lotnisku przy pomocy skanerów. Co i rusz dało się słyszeć ‘Oskar, Charlie’. Doszliśmy do wniosku, że Oskar i Czarli to dwaj faceci, rozkładający ładunki =D Oczywiście w formie żartu…

Ogólnie rzecz ujmując, było to dosyć krótkie 5h, nasycone zabawą, radochą i niespodziankami. Kilka minut przed 11:00 usiadł transportowy An-26 Czeskich Sił Powietrznych, więc zaczęliśmy rozgrzewać aparaty. Pokazy zaczęły się od wspólnego przelotu Mi-24, Mi-17, Gripenów oraz Boeinga 737-400 CSA w asyście dwóch JAS-39. Po nich był wspomniany pokaz pary Mi-24 z efektami pirotechnicznymi, później…a zresztą, co ja będę opowiadał. Wszystko widoczne pięknie jest na zdjęciach poniżej =) Dodam tylko, że byłem mile zaskoczony. Jechałem w zasadzie tylko dla dema MiGa-29 ‘Piksela’ Słowackich Sił Powietrznych, a bardzo przyzwoicie zaprezentowały się jeszcze duński F-16, czeski Gripen w pokazie solo oraz Mi-24 ze smugaczami. Breitlingi również na duży plus, tym bardziej że rozpogodziło się na ich występ. Jedyny minus taki, że mogłaby być lepsza pogoda, ale w porównaniu z tegorocznym ILA i tak było wyśmienicie =) Super ekipa, super wyjazd!

PS. Już są plany na przyszły rok, o wiele bardziej ambitne, ale póki co nie będę zdradzał szczegółów =)

Pozdrawiam, Maciek.

Air Italy po raz ostatni

środa, Wrzesień 1st, 2010

26 sierpnia pojechałem z Sebkiem pod płot uwiecznić ostatnie lądowanie B763 Air Italy wykonującego rejs dla LOTu (LO027 JFK-WAW). Pogoda nie była już tak łaskawa, jak dwa dni wcześniej, ale co nieco uchwycić się udało. Dodatkowym bonusem była wizyta E90 Finnair’a w malowaniu One World i B752 Iceland Express, który co prawda bywa na EPWA 2-3 razy w tygodniu, ale było to moje pierwsze spotkanie z nim. Nie będę się może rozwodził na ten temat, operacje wykonywane na 33, a oto zdjęcia z Palucha:

Pozdrawiam, Maciek.