A310 Saga Airlines

Lipiec 13th, 2010

Cześć!

8 czerwca – 9 lipca. Okres mojej agonii spotterskiej. Aż dziw bierze, że przez miesiąc nie miałem okazji podskoczyć pod płot. Prawdę mówiąc, chyba te 3 tygodnie praktyk na Cargo nieco ostudziły moje zapały fotograficzne, a może i nawet zaspokoiły głód, który zwykle towarzyszył mi przy dłuższej niż kilkudniowa przerwie w pstrykaniu. Dodatkowym czynnikiem demotywującym była kosmicznie ubabrana matryca, która skutecznie sprowadzała mnie na ziemię. Przez to opuściłem Rusłana, dwie wizyty A330 Sagi, nie mówiąc już o kilkudziesięciu zapewne niecodziennych czarterach. Oraz oczywiście pierwszą wizytę A310 tureckiej Sagi. Co gorsza, nie czułem się z tym wcale źle – było mi to obojętne. Jednak ostatni piątek był dniem przełomowym. Postanowiłem skończyć z tym marazmem. Druga wizyta A310 Sagi wlała we mnie dodatkowej werwy do działania. Z rana przez ponad godzinę męczyłem matrycę, aż w końcu doprowadziłem ją do stanu używalności. Ba, niejeden zakład mógłby pozazdrościć staranności wykonania ;) Zebrałem manatki i ruszyłem.

Saga miała zaplanowany przylot na 16:20. Z domu wyszedłem tak późno, że nie było mowy o dotarciu na Paluch. Pozostało Cargo ze słońcem centralnie na twarz. ‘Trudno’ – pomyślałem. Jeśli chce mieć ją na przyziemieniu, to lepszy rydz… Dochodząc na górkę przy Cargo (była godzina 15:58) postanowiłem włączyć skaner. Częstotliwość na Tower. Akurat coś się zgłaszało – wbiłem się w środek komunikatu. Nie zrozumiałem cóż to takiego. ‘Zapewne jakiś LOT’ – pomyślałem po raz kolejny. Szybkie spojrzenie na zegarek – 20 minut do Sagi. Spokojnie wdrapałem się na górkę. W tej samej chwili na horyzoncie już było widać ‘landing lights’ owego Ktośka, który się zgłaszał. Korekcja ustawień w aparacie, szybka fota testowa w las, byłem gotowy na rozgrzewkę (kto wie, może po miesięcznej przerwie zapomniałem, jak się cyka foty :P ). Ktosiek zbliżył się na tyle, że widać było dokładnie jego sylwetkę. W tym momencie niemalże pękły mi szkła w okularach ze zdziwienia – leci Saga! Wycelowałem, ustrzeliłem, otarłem pot z czoła. Siadła 20 minut przed czasem! Przyznam szczerze i uczciwie, że to pierwszy przejaw szczęścia w spotterce, jaki doświadczyłem. Zwykle zapomniałem zabrać z domu karty, baterii, albo najzwyklej się spóźniałem, bądź wybrałem złą miejscówkę. Nie zabawiłem długo na Cargo, po A310 postanowiłem się zwinąć, bo za godzinę z hakiem miała odlot. A wiadomo, może wypuszczą ją wcześniej i mi na odlocie ucieknie…

Jako iż mamy 5-miesięczny remont 11/29, tylko 15/33 jest w użyciu. Toteż postanowiłem wybrać się na ‘komis’ cyknąć ją ładnie od dziobka. Dotarłem na miejsce koło godziny 17:00. Po chwili dobił do mnie Tomek Żyłowski z Jackiem (pozdrówki ;) ). Koło 17:30 Saga wjechała na pas, dostała ‘clear for takeoff’ i z hukiem oraz niebywałą gracją odleciała, żegnana serią z naszych migawek. Chwilę jeszcze pogadaliśmy z chłopakami, w międzyczasie focąc naszego ‘grubaska’ do Nowego Jorku i zawinęliśmy się – każdy w swoją stronę.

Podsumowując, cieszę się, że w końcu wróciłem do starych kątów. Dzięki temu wypadowi chęci spotterskie wróciły i już 3 dni później byłem znowu pod płotem, ale o tym może w kolejnym wpisie ;) Fotki udane, czekając na Sagę troszkę poeksperymentowałem – wyszło co wyszło, sami oceńcie.

Pozdrawiam, Maciek.

ILA Berlin 2010

Czerwiec 18th, 2010

12 czerwca, w sobotę, moja skromna osoba pojawiła się w Berlinie na tegorocznym, jubileuszowym ILA w Berlinie. Były to moje pierwsze pokazy za granicą, w których wziąłem udział i mimo fatalnej deszczowej pogody oraz wysoko prowadzonych lotów uważam je za udane. Mimo wszystko jednak organizatorzy mogli się postarać trochę bardziej, w końcu jubileusz nie byle jaki – setne pokazy w historii!

Wyruszyliśmy autem z Warszawy już dzień wcześniej, wieczorem. Koło 4 nad ranem byliśmy na miejscu, krótkie spanko w samochodzie i od 8.30 już czekaliśmy przy kasach. Na początek oczywiście statyka, później zaczęły się pokazy. Nie zaopatrzyłem się w cieplejsze ciuchy (w końcu wyjeżdżając z Warszawy przy 30 stopniowym upale ciężko było się spodziewać, że zaledwie kilkaset kilometrów dalej temperatura nie przekracza 15 stopni…), przez co zmarzłem przeokrutnie. Na szczęście jakoś przetrzymałem, gdyż atmosferę rozgrzewały co chwila jakieś palniki w powietrzu :) Choć przez pogodę odwołano pokaz Grippena, nad czym szczerze ubolewam, ale solówka Eurofightera nieco nam to wynagrodziła. Po pokazie Patrouille Suisse, których miałem przyjemność oglądać po raz pierwszy, postanowiliśmy się zwijać, tymbardziej, że po ich występie już w zasadzie nic ciekawego się nie działo. Wyruszyliśmy w podróż powrotną, kolejne 7-8h w aucie. Dotarliśmy w niedzielę nad ranem totalnie zmordowani. Nie wiem jak to zrobiłem, ale po kilku godzinach snu pojechałem jeszcze na Góraszkę, którą opiszę w oddzielnym wpisie ;)

Podsumowując, mimo przeokrutnie męczącej podróży i kiepawej pogody na miejscu wyjazd świetny. Tyle co się uśmiałem podczas jazdy z chłopakami, to tylko ja wiem :P Na wielki plus występ wyżej wspomnianego Eurofightera, Spartana (nie wiedziałem, że samolot transportowy jest w stanie kręcić podstawową akrobację!) oraz oczywiście A388 – cudowna maszyna. W locie pięknie się prezentuje. Nie można zapomnieć o brawach dla organizatorów. Zgrali pokazy z normalnym cywilnym ruchem lotniczym na lotnisku (w przerwach w pokazach normalnie startowały i lądowały komercyjne :) ). Niestety efekt fotograficzny mizerny – wszystkie palniki latały wysoko, jak na moje warunki stanowczo za wysoko :/ A występ szwajcarów w siarczystym deszczu – nawet nie ma czym się chwalić. Jednak mimo wszystko czymś pochwalić się można. Oto efekt tego szalonego wyjazdu:

Pozdrawiam, Maciek.

Zapomniana miejscówka

Maj 23rd, 2010

Witam po dłuższej przerwie!

Czym była ona spowodowana? A tym, że miałem ponad miesięczną przerwę w spotterce. Trochę spraw się nawarstwiło i nie było po prostu czasu wybrać się choćby na 2h pod płot. Dodatkowo jeszcze koszmarny deszczowy maj, w zasadzie cała jego I połowa. Ale wracam ze zdwojoną siłą :)

20 maja, jako iż miałem dowieźć na Cargo dokumenty w sprawie praktyk, nie mogłem sobie odpuścić luksusu w postaci pofocenia. Konfiguracja 29/33, godz. 15 z hakiem, najbliżej Wirażowa. Jak się okazało, moje przypuszczenia się sprawdziły, za późna pora na tą miejscówkę – słońce prawie że w oczy. Dlatego tylko kontrolne cyknięcia B734 LOT Charters i A320 Austriana na potwierdzenie moich przypuszczeń i decyzja o zmianie miejscówki. Zachciało mi się podskoczyć pod 33, choć była obawa o nieziemskie błoto po ostatnich deszczach, ale czego się nie robi dla radochy :) O dziwo dojechałem na miejsce bez większego babrania się w kałużach i stanąłem nie jak zwykle na górce przy progu, a kawałek dalej, przy drodze. Efekt – nie musiałem wychodzić z samochodu, żeby cykać podejścia.

W efekcie spędziłem 2.5h czasu w świetnej, prawie że bezchmurnej pogodzie, +25 stopniami i z dosyć standardową, acz obfitą gamą lądujących maszyn. Po wieczornym UPSie postanowiłem się zawijać, bo trochę zgłodniałem :P Popołudnie jak najbardziej udane, tymbardziej po takiej przerwie, a dawka nafty, której się nawdychałem powinna wystarczyć do następnego wypadu ;)

Pozdrawiam, Maciek.

Czarny dzień

Kwiecień 12th, 2010

10 kwietnia 2010 miał miejsce czarny dzień w historycznej karcie Polski. Delegacja polska na czele z Prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego Małżonką na pokładzie wojskowego Tu-154M o nr 101 leciała do Katynia na obchody 70. rocznicy Mordu Katyńskiego. Przy podchodzeniu do lądowania na wojskowe lotnisko w Smoleńsku maszyna rozbiła się, zaledwie 1.5km od pasa startowego. Wszyscy zginęli, 96 osób…

Pokój ich duszom, cześć ich pamięci!

Pozdrawiam, Maciek.

Coś innego

Marzec 24th, 2010

Tym razem króciutko, w sumie artykuł z pozdrowieniami i podziękowaniami dla wszystkich odwiedzających :)

Dwie fotki z 23 marca. Na pierwszej B735 SP-LKB LOTu na tle zachodzącego słońca, na drugiej B763 SP-LPE również LOTu po oderwaniu z 33 (zdjęcie wykonane już po zachodzie, stąd jakość taka, nie inna).

Pozdrawiam, Maciek.

KLM Retro

Marzec 18th, 2010

Sobota, 6 marca. Wyspałem się, zjadłem śniadanko, wszedłem na forum. Ktoś dał cynk, że właśnie zniża na WAW B738 KLM Retro. Wchodzę na radar – faktycznie! Szybkie sprawdzenie rozkładu lotów, odlot ma za nieco ponad półtorej godziny. Szybko się ubrałem, wyszedłem, wsiadłem w komunikację i wio.

Na Wirażowej trochę ludzi, chwilę poczekałem i się pojawił. Backtrack na 29, zawrót na progu pasa i poleciał. Mam go! :D

Pozdrawiam, Maciek.

Niezobowiązująco

Marzec 18th, 2010

25 lutego, tydzień po ostatnim wypadzie, postanowiłem skoczyć pod płot. Pogoda ładna, dosyć ciepło, nie wypadało siedzieć bezczynnie w domu tymbardziej, że tego dnia nie miałem zajęć na uczelni. Nie miałem weny na starty/lądowania, więc wybór padł na schodki przy terminalu i taras. Co do maszyn – standard. Nic nowego, nic unikatowego, więc pobawiłem się trochę w artystę i popróbowałem nowe ujęcia. Oto efekty:

Pozdrawiam, Maciek.

Świdnik

Marzec 1st, 2010

20 lutego wybrałem się z Sebastianem do Świdnika na XLIV Lubelskie Zimowe Zawody Samolotowe. Miało być pięknie i cudownie, wyszło nieciekawie, gdyż odwilż całkowicie zmasakrowała drogi kołowania, dodatkowo pełne zachmurzenie i dość silny wiatr. Słowem – maszyny uziemione. 10h w podróży, 2h na lotnisku i sama statyka :) Ale zawsze to coś nowego. Pierwszy raz potruchtałem sobie między Cessenkami. Były nawet dwa 3Xtrimy. Co zresztą widać na zdjęciach:

Pozdrawiam, Maciek.

Powiew świeżości

Marzec 1st, 2010

18 lutego skorzystałem z faktu, iż jestem studentem i zrobiłem sobie dzień wolny od nauki :) A powód nie byle jaki – odwiedziny F70 Carpatair. Maszynka może i oklepana, ale nie w takim malowaniu. Jako, iż stał na military, jedynym wyjściem, żeby go uchwycić, były schodki bądź siatka przy hangarze LPR. Zgadnijcie co? W tym momencie musiało objawić się moje nietuzinkowe szczęście. Na dole, przy siatce, był on centralnie zasłonięty przez Sokoła, a i ze schodków nie było co marzyć, gdyż i stamtąd w kadr łapała się eskadra Jaków i kilka śmigłowców. Zostało jedne jedyne wyjście – wdrapanie się na barierkę i zrobienie kilku szybkich strzałów, zanim mnie policja ściągnie siłą ;) Coś tam wyszło, oczywiście bez rewelacji, ale dobre i to.

Później wybrałem się jeszcze na moment pod próg 11 celem postrzelania w brzuszki. Jednak mi się odwidziało i stanąłem nieco z boku. Tutaj miła niespodzianka – lądowała Dniproavia na B735. Pierwszy raz na oczy widziałem :) Poza tym nic ciekawego, kilka standardów i do domu. Czas na foteczki:

Pozdrawiam, Maciek.

Zimowo

Marzec 1st, 2010

Po długiej przerwie wracam z nową porcją rarytasów :)

7 lutego wybrałem się na EPWA w nadziei złapania ciekawych maszyn. Bądź co bądź tego dnia było losowanie grup EURO 2010 w Warszawie. Generalnie, oprócz B733 z wingletami w barwach Ukraine International, nic ciekawego nie napotkałem. Ale wypad, jak zwykle zresztą, udany. Zaliczyłem schodki i tarasik. Niecałe 2 godzinki marznięcia zaowocowały takimi oto zdjęciami:

Pozdrawiam, Maciek.